7 grzechow głównych (nie tylko) maturzystów...
Czy chcesz poznać siedem grzechów głównych, które popełnia średnio co drugi maturzysta?
Sprawdź jakie błędy i Ty już popełniłeś na maturze próbnej i nie pozwól by to samo stało się w maju!
1. Kombinowanie
Współczesny maturzysta ciągle kombinuje. Przelicza punkty, sprawdza, dodaje, odejmuje. Wychodzi, że łatwiej będzie zdać maturę na poziomie podstawowym, to wybiera poziom podstawowy – przecież nie opłaca się zdawać rozszerzonego, po ostatnich zarządzeniach ministerstwa. Jednak przepisy się ciągle zmieniają, a uczelnie wyższe coraz częściej niechętnym okiem patrzą na ich skutki. Jakie zmiany przyjdą za rok? Nie wiadomo – ale może lepiej być dobrze przygotowanym.
2. Prognozowanie
W 2005 roku matury ogólnie poszły nienajlepiej. Gwoździem do trumny dla maturzystów okazał się egzamin z biologii. Zdało go jedynie 76,7 proc. uczniów. To o ponad 20 proc. mniej niż w roku 2004. Co się do tego przyczyniło? Podejście samych zainteresowanych do egzaminu. Wszyscy maturzyści byli przekonani, że skoro w poprzednim roku zadania z biologii były bardzo łatwe, to tak samo będzie i w tym roku. Niestety, zgubiła ich pewność siebie i zbytnia wiara w niepewne prognozy.
Co zrobić, żeby nie powtórzyć tego samego błędu przy wyborze przedmiotów i w tym roku? Najlepiej nie sugerować się wynikami poprzedniej matury. Każdy egzamin jest przecież inny. Trzeba postawić na własne umiejętności i zainteresowania. Lepiej dobrze się zastanowić, jaki przedmiot będzie naprawdę potrzebny przy rekrutacji na studia, niż wybierać dziedzinę, którą wybiera większość w klasie.
3. Ściąganie
W 2005 roku prawie wszyscy uczniowie z Mazowsza (99,75 proc.) zdali egzamin z języka angielskiego. Jednak na maturze w 2006 roku było już gorzej.
- A to dlatego, że wprowadziliśmy na testach warianty odpowiedzi. Spora grupa osób musiała ze sobą współpracować i podpowiadać błędne odpowiedzi - mówi Frenkiel.
Zdawalność jęz. angielskiego na Mazowszu w 2006 roku wyniosła 92,5 procent.
Ściąganie więc się zupełnie nie opłaca.
4. Złe źródła
Aby uzyskać stuprocentową pewność, że poświęcony na naukę czas nie poszedł na marne, warto sięgnąć po sprawdzone podręczniki, zamiast wybierać wydawnictwa, oferujące kolorowe ale niedokładnie przygotowane „szybkie powtórki”. Podają one często okrojony -niepełny materiał. Należy pamiętać, że merytoryczną poprawność gwarantują podręczniki w pełni zgodne z podstawą programową i standardami egzaminacyjnymi, a nie kolorowa okładka i niewielki format.
5. Kupione matury
Teraz już każdy to wie - kupioną prezentację łatwo poznać.
- Najczęściej jest recytowana. A po trzech latach lekcji z uczniem każda zmiana w jego sposobie mówienia jest widoczna – twierdzi jedna z nauczycielek języka polskiego - Prostym pytaniem można sprawdzić, czy maturzysta mówi na podobnym poziomie językowym co wcześniej.
Z powodu masowego kupowania prezentacji przez maturzystów, wprowadzone zostały nowe przepisy. Centralna Komisja Egzaminacyjna zdecydowała się zmienić w tym roku nieco punktację. Do tej pory 20 możliwych punktów (6 zalicza egzamin) z prezentacji można było dostać 8, z rozmowy z komisją - 4, z języka odpowiedzi - 8. Teraz ten podział ma wyglądać inaczej: prezentacja - 5 pkt, rozmowa z komisją - 7, język - 8.
Nie ma już możliwości zdania matury tylko w oparciu o poprawnie „odklepaną” prezentację. Nauczyciele doszli do wniosku, że ważniejsza jest umiejętność wyrażania opinii i argumentowania.
6. Przesądy
XXI wiek, a one ciągle są obecne. Jednak nie można już dłużej wierzyć, że pożądany skutek zapewni nam książka, którą codziennie będziemy kładli sobie pod poduszkę. Wiedza sama nie przejdzie do głowy. Czerwone majtki też nam niewiele pomogą – trzeba wziąć się za naukę.
7. Lenistwo
Ale co zrobić, kiedy ciągle się nie chce? Lenistwo - to podstawowy grzech każdego człowieka - nie tylko maturzysty. Mały leniuszek szepce wciąż na do ucha: nie teraz, później, później… Co robić? Nie słuchać!
Stres - jak sobie poradzic z nim na egzaminie
Stres to w dzisiejszych czasach pojęcie znane chyba wszystkim. Ojcem tego terminu jest Hans Hugon Selye, który wiele lat spędził na badaniu zjawiska stresu, zyskując sobie z czasem również przydomek Dr Stress. Stres określany jest jako sytuacje z naszego otoczenia mające zdolność wywoływania napięcia i silnych emocji, jako reakcję na działanie stresorów lub jako relację pomiędzy jednostką a otoczeniem.
Stres towarzyszył ludziom od zawsze, nie jest on jedynie wytworem czasów dzisiejszych. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że stres to nie tylko negatywne bodźce i reakcja organizmu w odpowiedzi na czynniki stresujące. Stres to także siła mobilizująca do działania. Człowiek znajdujący się w sytuacji o optymalnym poziomie stresu ( tzw. eustres ) działa szybko, łatwo podejmuje decyzje, ma większą energię do działania. Tak więc pewna ilość stresu jest wskazana, a nawet niezbędna w życiu.
Dlaczego jednak ten sam stres, np. klasówka, jednych mobilizuje do wytężonej pracy i pomaga uzyskać lepsze rezultaty, gdy innych wpędza w stan rozstrojenia, nie pozwala zebrać myśli i powoduje nieprzyjemne dolegliwości? Otóż zależy to nie tylko od rodzaju stresu, ale także od indywidualnych predyspozycji, osobowości, okoliczności towarzyszących. Stres silny lub długotrwały niesie ze sobą poważne następstwa, łącznie z zaburzeniami nerwicowymi czy depresją. Co zatem możemy robić , by zdusić tego potwora już w zarodku, czyli jak radzić sobie ze stresem każdego dnia?
Masz kilka prostych i przyjemnych sposobów na radzenie sobie ze stresem:
* Biegaj, jeździj na rowerze albo na rolkach, skacz na skakance, pływaj czy nawet chodź na rękach- nieistotne, jaki rodzaj sportu lubisz najbardziej; najważniejsze, że ruch pozwala nie tylko zapomnieć o stresujących sprawach, ale także wpływa pozytywnie na organizm: reguluje pracę układu sercowo- naczyniowego, poprawia trawienie, dotlenia. Nie siedź więc w miejscu- ruszaj się!
* Chwila relaksu przy muzyce to dobry pomysł. Wybierz raczej coś spokojnego, niekoniecznie szum strumyka czy ćwierkanie ptaków, ale z pewnością łagodniejsze rytmy ukoją twoje nerwy lepiej niż energetyczny heavy metal. A może muzyka klasyczna okaże się niezłym towarzyszem?
* Nie zapominaj, że masz kogoś bliskiego obok siebie. Nawet w natłoku pracy znajdź chwilę dla miłości, na rozmowę z przyjacielem czy nawet zabawę z ukochanym zwierzakiem. Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa i spokój- każdy stres zda się być mniejszym.
* Napar z melisy czy herbata zielona zamiast kolejnej filiżanki kawy, witaminy i minerały w diecie zamiast chipsów i kolejnego batonika- stara sprawdzona metoda.
* Oddychanie jest sztuką- tak twierdzą nie tylko zwolennicy wschodnich sztuk medytacji, ale także lekarze. Więc jeśli nie masz czasu czy gotówki na kurs jogi to zacznij od tego: głęboki wdech nosem...... dłuuugi wydech ustami........, nos......usta......, i pamiętaj , że w trakcie oddechu unosi się także brzuch, a nie tylko klatka piersiowa!
* Nie daj się zwariować! Nawet jeśli sądzisz, że nie dasz rady z natłokiem stresu, nie zapominaj o drobnych przyjemnościach, o hobby, wysypiaj się, i wreszcie uwierz, że możesz sobie poradzić ze wszystkimi problemami, ale też nie wahaj się prosić o pomoc.
A może masz swój sprawdzony sposób na stres? Podziel się z innymi! Klasówki, egzaminy, matura- może nie będą się nikomu śnić po nocach. Powodzenia w walce ze stresem!